Iwona Krzemień
Nie jestem osobą, która lubi sprzątać. Jestem osobą, która przestała mieścić się we własnym mieszkaniu i musiała coś z tym zrobić.
Mam 35 lat, mieszkam w Warszawie, na Bemowie, w bloku z 1978 roku. Czterdzieści osiem metrów, dwa pokoje, kuchnia z oknem, przedpokój, w którym dwie osoby mijają się bokiem. Mieszkam tu z partnerem i z psem, który zajmuje więcej miejsca, niż wynikałoby z jego wagi. Zawodowo prowadzę projekty. Nie jest to zawód, który uczy porządku, ale uczy czegoś przydatniejszego: że jeśli coś się rozjeżdża co miesiąc, to problemem nie są ludzie, tylko proces.
Osiem lat kupowania pojemników
Zanim doszłam do czegokolwiek sensownego, przeszłam etap, który znam z opowieści połowy znajomych. Bałagan narastał, więc kupowałam pojemniki. Ładne, plastikowe, z wieczkiem. Ustawiałam je na szafie i przez tydzień było lepiej. Potem pojemniki się zapełniały, a rzeczy, które nie miały gdzie wrócić, wracały na krzesło. Krzesło stało w sypialni i przez lata pełniło funkcję garderoby pośredniej.
W pewnym momencie dotarło do mnie, że pojemniki, kosze, wieszaki i organizery nie rozwiązały ani jednego problemu, a pieniędzy poszło na nie sporo. To był dobry moment na refleksję, że kupuję pudełka zamiast podejmować decyzje.
Bałagan bierze się z dwóch rzeczy: masz za dużo rzeczy albo nie masz systemu, który mówi, gdzie każda z nich wraca. Pojemnik nie jest systemem. Pojemnik jest konsekwencją systemu, i to dopiero na końcu.
Skąd wzięło się liczenie
Przełom był banalny. Szafka na buty, która „na pewno się zmieści”, okazała się za głęboka na nasz przedpokój. Wtedy pierwszy raz rozpisałam przedpokój na kartce w kratkę, z wymiarami ściany i przejścia, i policzyłam, ile par butów w ogóle powinno w nim stać, zanim zaczęłam szukać następnej szafki.
Od tego czasu robię tak zawsze. Najpierw miara, potem inwentarz, potem dopiero decyzja o zakupie. To brzmi nudno i takie jest. Ale przestałam kupować rzeczy, które nie pasują, i przestałam mieć w domu meble kupione „na oko”.
Czego nie znajdziesz na tym blogu
Nie piszę o minimalizmie jako filozofii życia. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy go praktykują, ale mnie interesuje węższe pytanie: jak sprawić, żeby konkretne rzeczy miały konkretne miejsce i wracały tam bez wysiłku. Nie oceniam też, ile ktoś ma rzeczy. Oceniam, czy ma na nie miejsce.
Nie robię zdjęć „przed i po”. Uważam ten gatunek za wprowadzający w błąd: pokazuje jeden wieczór pracy, a nie stan po pół roku, który jest jedyną interesującą informacją. Zamiast tego podaję wymiary, pojemności i konkretne układy, żeby dało się je przenieść do własnego mieszkania.
Nie udaję też, że mam u siebie idealnie. Mam szufladę w kuchni, do której nie zaglądam od dwóch lat. Wiem, że jest tam ładowarka do telefonu, którego już nie mam, i klucz imbusowy nieznanego pochodzenia. Nie zamierzam kłamać, że jest inaczej. Systemy nie polegają na tym, żeby wszystko było doskonałe, tylko na tym, żeby rzeczy, których używasz codziennie, wracały na miejsce bez zastanowienia.
Jak pracuję nad tekstami
Liczby w tekstach mają dwa źródła i zawsze piszę, które. Pierwsze to przepisy, normy, atlasy miar i zalecenia instytucji: wysokości montażu, warunki dla papieru, wilgotność, przepisy techniczno-budowlane. Te podaję z nazwą źródła pod tekstem. Drugie to rachunek: litry z wymiarów, pary butów z szerokości półki, godziny z harmonogramu. Przy rachunku pokazuję wzór i założenia, żebyś mogła podstawić własne wymiary. Nie podaję wyników „z moich pomiarów”, bo takiej liczby nie da się sprawdzić, a wzór da się. I mówię wprost, czego nie wiem.
Jednej rzeczy tu nie będzie: doradzania w sprawach prawnych i podatkowych. Przy dokumentach ludzie oczekują odpowiedzi „ile lat to trzymać”. Nie jestem księgową ani prawniczką, więc na to pytanie odpowiadam wyłącznie „zapytaj kogoś, kto tym się zajmuje”. Odpowiadam natomiast na pytanie, jak to poukładać, żeby dało się znaleźć.
- Mieszkanie
- Blok, 1978, 48 m²
- Miasto
- Warszawa
- Zawodowo
- Menedżerka projektów
- Kontakt
- kontakt@miejscenawszystko.pl
Piszesz do mnie z pytaniem o konkretne mieszkanie? Podaj wymiary. Bez nich odpowiem tylko ogólnikami, a ogólników jest w internecie pod dostatkiem.